Gibraltar – dziecko Wielkiej Brytanii

Przejeżdżając lub przechodząc przez granicę Hiszpanii do kolonii brytyjskiej – Gibraltaru, możemy się poczuć jak dziecko, które przechodzi przez furtkę do zaczarowanego ogrodu. Metafora ta jest o tyle słuszna, że dostajemy się do zupełnie innego świata. Krainy brytyjskości, choć różniącej się nieco od Matki – Wielkiej Brytanii.

Językiem tu obowiązującym jest angielski, ale ze względu na dużą liczbę obcokrajowców, powszechne jest również użycie hiszpańskiego. Próby wprowadzenia ruchu lewostronnego skończyły się fiaskiem, ponieważ ilość wypadków przeraziła władze Gibraltaru. Strony mieszały się nie tylko turystom, ale również Brytyjczykom na stałe mieszkającym w Andaluzji i przyzwyczajonym do ruchu prawostronnego. Granicę można przejść trzymając w ręku dowód osobisty, a za zakupy zapłacić nie tylko funtami (brytyjskimi lub gibraltarskimi), ale również walutą Unii Europejskiej (euro) i dolarami.

Niezależnie od waluty, z którą przyjedziemy, warto jej mieć dużo przy sobie. Na Gibraltarze obowiązują typowo brytyjskie ceny….niestety, pomimo tego, że jest to strefa wolnocłowa, towary są tutaj bardzo drogie. Nie zraża to jednak turystów, którzy chętnie zaopatrują się w luksusowe towary na główniej ulicy miasta, nazwanej po prostu Main Street. Podróżujący równie chętnie fotografują się tu z ulicznymi kuglarzami, a także żywymi pomnikami (mimami), którzy są wszędzie. Zobaczyć tu można również typowo brytyjską atrakcję turystyczną – czerwone budki telefoniczne, które stoją czasem w bardzo nietypowych miejscach.

Czytaj także:

Gibraltar – kraina makaków

Andaluzja – historia o byku

Byk na wzgórzu Andaluzji

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Hiszpania jest taka piękna?

Odpowiedź może Was zaskoczyć. Sęk nie tkwi w zabytkach czy krajobrazach, ale tym, że nie są one przysłonione reklamami. Od końca lat 80. w Hiszpanii obowiązuje zakaz stawiania reklam przy szosach. Wyjątek jest jeden, byk Osborne’a.

Obecnie stanowi on symbol Hiszpanii, jest umieszczany na pamiątkach, mieszkańcy przyklejają go na samochodach, zdobi nawet herby i stadiony. Pierwotnie zaś był symbolem…brandy. Grupa Osborne’a zaczęła stawiać pierwsze, małe i drewniane byczki w latach 50. Wszystkie one opatrzone były szyldem z nazwą trunku. Niestety, opady deszczu niszczyły konstrukcje, zaczęto więc stawiać byki metalowe.

W ciągu 5 lat byki urosły z 4 do 14 metrów i zaczęły zdobić wiele hiszpańskich szos. Po wprowadzeniu zakazu stawiania reklam przy drogach, szyldy z nazwą trunku musiały zniknąć. Podobny los miał spotkać również byki, ale zakochani Hiszpanie stanęli w ich obronie. Opór społeczeństwa był tak duży, że władzę ugięły się i pozwoliły na pozostawienie byków. W 1997 roku decyzja władz została poparta wyrokiem sądu, który uznał, że są one bardzo ważnym elementem kultury Hiszpanii i ze względu na ważny interes estetyczny mogą pozostać na swoich miejscach.

Najwięcej byków zdobi wzgórza Andaluzji, gdzie swoją siedzibę ma Grupa Osborne’a. Można je również podziwiać w pozostałych regionach Hiszpanii. Symbol reklamowy prywatnej firmy stał się symbolem całego kraju.