Rumunia – kraj kontrastów

Photo by Alicja Jasińska

Dowiedzieliście się już, jak dojechać do Bukaresztu i gdzie dobrze zjeść w stolicy Rumunii, czas na ogólną charakterystykę państwa.

Kontrasty – to słowo klucz, które powinniście zapamiętać. Rumunia to nie jest dziki kraj, jak się powszechnie sądzi, ale nie jest też w pełni cywilizowany. Obok ruin mogą stać luksusowe samochody, a dzielnice biedne i bogate odgradza zaledwie jedna ulica. Nigdzie indziej nie zobaczycie tak wielu opuszczonych budynków, które stoją na przemian z ekskluzywnymi restauracjami czy tylu bezdomnych psów, które śpią przed nowoczesnymi budynkami.

To kraj dla odkrywców, którzy lubią być zaskakiwani. Ciekawskich, którzy nie boją się przełamać stereotypów i cierpliwych, którzy wybaczą, gdy kelner przyjdzie do nich ze źle wystawionym rachunkiem po 40 minutach.

Nigdy nie wiadomo, co wam się przydarzy w Rumunii, ale jedno jest pewne, że będziecie zaskoczeni. Rumuni są bardzo przyjaźnie nastawieni do Polaków i pomocni, nawet jeżeli znają tylko swój ojczysty język. Osobiście, czułam się tam bardzo bezpiecznie (również nocą), choć nie zwalnia to z zachowania czujności.

Rumunia, a w szczególności Bukareszt, okazuje się rajem dla fanów motoryzacji. Jeżeli chcecie zobaczyć najlepsze samochody świata zaparkowane przy jednej ulicy, zapraszam na aleję Calea Dorobantilor w stolicy. Metropolia to również raj dla koneserów kobiecego piękna. Rumunki są bardzo zgrabne, dobrze ubrane i chętnie wkładają wysokie obcasy. Do tego, te które spotkałam były bystre, miłe i bardzo uczynne (jedna z nich poświęciła kilka dni i pomogła mi ze wszystkimi formalnościami na uniwersytecie).

Minusem i największym problemem kraju jest ogromna liczba bezdomnych psów. Stanowią one zagrożenie, szczególnie na północy Rumunii. W dużych miastach są one raczej potulne i na swój sposób udomowione, jednak w małych miasteczkach i wioskach bywają agresywne. Władze nie potrafią sobie poradzić z tym problemem od lat.

Andaluzja – historia o byku

Byk na wzgórzu Andaluzji

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Hiszpania jest taka piękna?

Odpowiedź może Was zaskoczyć. Sęk nie tkwi w zabytkach czy krajobrazach, ale tym, że nie są one przysłonione reklamami. Od końca lat 80. w Hiszpanii obowiązuje zakaz stawiania reklam przy szosach. Wyjątek jest jeden, byk Osborne’a.

Obecnie stanowi on symbol Hiszpanii, jest umieszczany na pamiątkach, mieszkańcy przyklejają go na samochodach, zdobi nawet herby i stadiony. Pierwotnie zaś był symbolem…brandy. Grupa Osborne’a zaczęła stawiać pierwsze, małe i drewniane byczki w latach 50. Wszystkie one opatrzone były szyldem z nazwą trunku. Niestety, opady deszczu niszczyły konstrukcje, zaczęto więc stawiać byki metalowe.

W ciągu 5 lat byki urosły z 4 do 14 metrów i zaczęły zdobić wiele hiszpańskich szos. Po wprowadzeniu zakazu stawiania reklam przy drogach, szyldy z nazwą trunku musiały zniknąć. Podobny los miał spotkać również byki, ale zakochani Hiszpanie stanęli w ich obronie. Opór społeczeństwa był tak duży, że władzę ugięły się i pozwoliły na pozostawienie byków. W 1997 roku decyzja władz została poparta wyrokiem sądu, który uznał, że są one bardzo ważnym elementem kultury Hiszpanii i ze względu na ważny interes estetyczny mogą pozostać na swoich miejscach.

Najwięcej byków zdobi wzgórza Andaluzji, gdzie swoją siedzibę ma Grupa Osborne’a. Można je również podziwiać w pozostałych regionach Hiszpanii. Symbol reklamowy prywatnej firmy stał się symbolem całego kraju.