Christmas Market w Berlinie

Jak co roku na ulicach Berlina budowane są świąteczne oazy, zwane Christmas Markets (niem. Weihnachtsmarkt). Miejsca te przyciągają turystów i samych berlińczyków, i stały się kolejną atrakcją turystyczną stolicy.

W Berlinie świętowanie Bożego Narodzenia rozpoczyna się w połowie listopada. Choć wystawy sklepowe przystrajane są dużo wcześniej, prawdziwe celebrowanie rozpoczyna się wraz z otwarciem Świątecznych Kiermaszów. W tym roku ruszają one oficjalnie 26 listopada, choć np. Potsdamer Platz Christmas Market działa już od tygodnia. Nie martwcie się, jeżeli nie możecie przyjechać do Berlina przed świętami, na uczestnictwo w świętowaniu macie czas do 31 grudnia. Kiermasze zostaną zamknięte w nocy, więc może jest to dobry pomysł na spędzenia Sylwestra?

Na świątecznych jarmarkach możecie zaopatrzyć się w tradycyjne niemieckie słodycze, wypić grzane wino (niem. Gluehwein), zjeść Würsta (niemiecka kiełbasa przyrządzana na wiele sposobów) albo zabawić się w bożonarodzeniowym Wesołym Miasteczku. Ceny są dosyć wysokie, ale przystępne, np. za jabłko w karmelu lub marcepan w czekoladzie zapłacicie około 2 EUR, owoce w czekoladzie (truskawki, jabłka, banany) mogą być nieco droższe, ok. 2,5 EUR, a kiełbasa i wino to koszt ok. 3 EUR. Można się tutaj zaopatrzyć również w rękodzieła i świąteczne gadżety.

Jarmarki bożonarodzeniowe najładniej wyglądają po zmierzchu, gdy włączane są wszystkie lampki ozdabiające drewniane domki. Wtedy można poczuć tu atmosferę świąt pachnącą aromatycznym grzanym winem i czekoladą. Podobne miejsca pojawiają się również w Polsce, np. w tym roku przed Pałacem Kultury i Nauki stanie Jarmark Warszawa.

Kiermasze świąteczne to rozrywka zarówno dla dorosłych jak i dzieci. To również sposób na spędzanie wolnego czasu, szczególnie w weekendy, gdy odbywają się tu koncerty, występy i przedstawienia.

Gibraltar – dziecko Wielkiej Brytanii

Przejeżdżając lub przechodząc przez granicę Hiszpanii do kolonii brytyjskiej – Gibraltaru, możemy się poczuć jak dziecko, które przechodzi przez furtkę do zaczarowanego ogrodu. Metafora ta jest o tyle słuszna, że dostajemy się do zupełnie innego świata. Krainy brytyjskości, choć różniącej się nieco od Matki – Wielkiej Brytanii.

Językiem tu obowiązującym jest angielski, ale ze względu na dużą liczbę obcokrajowców, powszechne jest również użycie hiszpańskiego. Próby wprowadzenia ruchu lewostronnego skończyły się fiaskiem, ponieważ ilość wypadków przeraziła władze Gibraltaru. Strony mieszały się nie tylko turystom, ale również Brytyjczykom na stałe mieszkającym w Andaluzji i przyzwyczajonym do ruchu prawostronnego. Granicę można przejść trzymając w ręku dowód osobisty, a za zakupy zapłacić nie tylko funtami (brytyjskimi lub gibraltarskimi), ale również walutą Unii Europejskiej (euro) i dolarami.

Niezależnie od waluty, z którą przyjedziemy, warto jej mieć dużo przy sobie. Na Gibraltarze obowiązują typowo brytyjskie ceny….niestety, pomimo tego, że jest to strefa wolnocłowa, towary są tutaj bardzo drogie. Nie zraża to jednak turystów, którzy chętnie zaopatrują się w luksusowe towary na główniej ulicy miasta, nazwanej po prostu Main Street. Podróżujący równie chętnie fotografują się tu z ulicznymi kuglarzami, a także żywymi pomnikami (mimami), którzy są wszędzie. Zobaczyć tu można również typowo brytyjską atrakcję turystyczną – czerwone budki telefoniczne, które stoją czasem w bardzo nietypowych miejscach.

Czytaj także:

Gibraltar – kraina makaków

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz.3

Chętnym spróbowania naprawdę pysznego jedzenia w stolicy Rumunii, polecam trzy miejsca:

3)

Hanul Manuc – urok zajazdu i smak historii. To miejsce obowiązkowe dla turystów. Można tu spróbować dań kuchni rumuńskiej i libańskiej, a przy okazji oderwać się na chwilę od zatłoczonego Bukaresztu. Gdy mijamy bramę ze zdjęcia, trafiamy do krainy spokoju, starego zajazdu, który teraz pełni funkcję hotelu i restauracji.

Budynek jest podzielony na kilka części. W zależności od tego, co chcemy zjeść, tam zostaniemy pokierowani przez kelnera. Niestety zawęża to wybór miejsc, bo nagle okazuje się, że wybrany przez nas stolik należy do części z kuchnią rumuńską, a nie libańską, albo do kawiarni.

Warto się tu wybrać właśnie na dania z kuchni libańskiej. Myślę, że większości zasmakują robione tu ciężkie sosy, łączone z kwaśnymi warzywami. Choć nie brzmi to może najlepiej, smakuje zaskakująco dobrze i do tego ciekawie wygląda. Możemy zamówić tu również libańskie placki przypominające pizzę i surowe mięsa z dodatkami.

Ale najważniejszym elementem obiadu w Hanul Manuc jest lemoniada. Zamówicie ją w każdej części lokalu. Ten orzeźwiający napój to specjalność rumuńska i myślę, że śmiało mogę to stwierdzić, specjalność tej restauracji. Do wyboru macie kilka jej rodzajów, ale Manuc Limonada zachwyciła wszystkich moich znajomych. Podawana jest na miodzie, ale można poprosić o wersję z cukrem. Wygląda bardzo apetycznie, jest nalewana do szklanki do long drinków, ma zielony kolor, a na wierzchu pływa zmiksowana mięta.

Choć miejsce to jest popularne, nie ma potrzeby rezerwacji stolika. Ceny są dosyć wysokie, np. lemoniada kosztuje ok. 13zł, dania ok. 30zł, ale można wybrać coś tańszego. Minusem jest obsługa, kelnerzy bywają opryskliwi, ale pomimo tego, warto tam wpaść chociaż raz, bo jest to miejsce unikatowe.

Czytaj także:

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz. 1

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz. 2

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz.1

Chętnym spróbowania naprawdę pysznego jedzenia w stolicy Rumunii, polecam trzy miejsca:

1)

Caru cu Bere – restauracja z historią w tle. Dawny właściciel tego najpopularniejszego miejsca w Bukareszcie, popełnił samobójstwo skacząc z ostatniego piętra budynku. Nie mógł znieść myśli, że będzie musiał zamknąć lokal z powodu zadłużenia. Rodzina postanowiła jednak, że sprzeda to miejsce. Zakupił je bogaty biznesmen, który nie tylko go nie sprzedał, ale przyczynił się do jego ożywienia. Wyprowadził restaurację z długów i odnowił wnętrza. Gdy zakończył renowację budynku…oddał go rodzinie samobójcy, która posiada go do tej pory.

Możecie tu zjeść dania kuchni rumuńskiej, ale również europejskiej. Ceny są bardzo przystępne, a w karcie znajdziecie również specjalne zniżki dla studentów. Miejsce to słynie nie tylko z dobrego jedzenia, ale również własnego wyrobu piwa. Dodatkowym atutem są codzienne wieczorne pokazy, m.in. tańca standardowego czy latynoskiego.

To miejsce jest chętnie odwiedzane przez turystów, którzy wchodzą tam tylko po to, by zobaczyć wystrój wnętrz. W środku panuje gwar i tłok, i tylko szczęśliwiec może natrafić na wolny stolik. Najlepiej zarezerwować sobie miejsca na wieczór, mamy wtedy pewność, że będziemy mieli stolik w głównej, pięknie zdobionej złotymi ornamentami sali i niedaleko parkietu, na którym odbywają się występy.

Czytaj także:

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz. 2

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz. 3 

Rumunia – kraj warty odkrycia

Kontrasty Bukaresztu

Na temat tego państwa zamieszczę na pewno wiele wpisów. Spędziłam w nim kilka miesięcy i stanowię żywy dowód na to, że można w tym kraju przeżyć (!), dobrze się bawić i zobaczyć wiele ciekawych miejsc :)

Wykrzyknik przy słowie przeżyć nie jest przypadkowy. Większość moich znajomych, gdy dowiedziała się dokąd się wybieram, kręciła przecząco głową, zaledwie kilka osób wyraziło entuzjazm. Już po powrocie, znajomi, którzy mnie odwiedzili lub widzieli zdjęcia z Rumunii, zmienili zdanie i planują powrócić tam lub wybrać się po raz pierwszy do stolicy Drakuli.

Postaram się również Wam pokazać, że Rumunia, choć bywa krajem dzikim, da się nie tylko lubić, ale pokochać.

Jak dostać się do Bukaresztu?

Przejazd samochodem. Droga z Warszawy do Bukaresztu zajmie Wam co najmniej 1,5 dnia. Trzeba wziąć pod uwagę, że drogi w Rumunii są bardzo kręte (szczególnie na północy) i niekoniecznie nowe.  Najkrótsza trasa wiedzie przez Słowację i Węgry, i ma długość  ponad 1300km. Granicę przekraczamy w Artand/ Bors i kierujemy się na Oradeę, następnie na Cluj-Napocę, Sibiu i Pitesti. Najlepiej poruszać się trasami między większymi miastami. Gdy dojedziemy już do Bukaresztu musimy uzbroić się w cierpliwość, gdyż stolica nie jest dobrze oznakowana. Zdecydowanie lepiej poruszać się tutaj metrem (4 linie, w tym jedna dookoła miasta).

Lot samolotem.  Kombinowanie z tanimi liniami jest zbędne. Samoloty nakładają się i na przesiadkę trzeba bardzo długo czekać. Najlepszym rozwiązaniem jest  bezpośredni lot z Warszawy do Bukaresztu LOT-em. Ceny biletów wahają się od 300zł do nawet tysiąca, w zależności od tego, kiedy planujemy wylot i na jak długo przed nim kupujemy bilety. Podkreślam, że przy odpowiednio wcześniej kupionych biletach możecie przylecieć do stolicy Rumunii za cenę niższą niż z przesiadkami tanimi liniami.

Z lotniska do centrum Bukaresztu najlepiej dotrzeć ekspresową linią nr 783. Bilet kupujemy na lotnisku i zapewnia on nam przejazd w tą i z powrotem!!! O czym zapewne nikt Was nie poinformuje. Płacicie również za kartę, na którą nabijane są bilety, potem można ją doładowywać już pojedynczymi biletami, ale tylko linii ekspresowej.

Więcej informacji o linii nr 783 i innych środkach transportu z lotniska.