Opowieści wojenne, cz. 1 – Sarajewo

W Bośni i Hercegowinie zniszczone i opuszczone budynki oraz ściany przeszyte kulami nadal przypominają, że niedawno to państwo i jego mieszkańcy stali w obliczu jednej z krwawych wojen XX wieku…część 1.

Gdy wybuchła, nasz przewodnik po Sarajewie – Neno – miał około 7 lat. Jako dziecko odczuł bardzo dotkliwe skutki konfliktu w Bośni i Hercegowinie i choć stara się mówić o swoim dzieciństwie w wyważony sposób, to widać że wojna wpłynęła znacząco na jego dorosłe życie.

Neno urodził się w Sarajewie i tu dorastał. Pamięta, że w czasie wojny najbardziej brakowało mu słodyczy. Cukier był wtedy na wagę złota i tyle też kosztował… Mały Neno, gdy tylko miał możliwość oblizywał palce, zanurzał je w białym proszku i drobinki, które przyklejały się do jego mokrych palców, chował w kieszeni. Ten zwyczaj, choć już nieco w innej postaci, pozostał mu do dziś – jako dorosły mężczyzna zaczyna picie herbaty od zjedzenia kilku kostek cukru i przyznaje, że zajada się słodyczami, gdy tylko może.

Neno wspomina jeszcze jedną, bardzo uciążliwą szczególnie dla dziecka, niedogodność czasu wojny. Beztroska zabawa na podwórku w ogóle nie wchodziła w grę, ponieważ w Sarajewie w czasie wojny domowej saperzy strzelali do ludzi wychodzących na ulice. Zmuszało to wszystkich do siedzenia w schronach i bardzo źle oddziaływało na psychikę. Po pewnym czasie dorośli ryzykowali życie, by nie zwariować w zamkniętych pomieszczeniach. Mama Neno, która jest nauczycielką, codziennie przebywała kilka kilometrów do budynku, w którym stworzono siedzibę tajnej szkoły. Dziwicie się? – pytał nas przewodnik – Ona chciała żyć normalnie. Siedzenie w schronie zabijało ją bardziej.

W czasie wojny w stolicy Bośni i Hercegowiny kwitł handel. Produkty podstawowe miały wielką wartość i można na nich było zbić majątek. Wyobrażacie sobie kilogram cukru lub mąki za kilkadziesiąt dolarów? Ludzie w Sarajewie codziennie spotykali się na targu w centrum miasta, gdzie ryzykując życie, wymieniali, kupowali i sprzedawali różnego rodzaju towary. Bazar Markale (Pijaca „Markale”), który stał się miejscem masakry ludności cywilnej w dniu, w którym spadły na niego bomby, tętnił życiem… Zginęło wtedy, w 1994 roku, 68 osób, a kolejnego dnia na nowo rozpoczął się tam handel, który kwitnie do dziś.

Czytaj także: 
Sarajewo, cz. 1 – Bośnia i Hercegowina
Sarajewo, cz. 2 – Bośnia i Hercegowina