Kulinarne życie Hiszpana, cz. 1

Hiszpanie lubią dobrze zjeść. Najchętniej koło północy… W dzień jedzą mniej i bardzo różnorodnie. Przyjrzyjmy się bliżej ich nawykom.

Prawie każdy Hiszpan zaczyna dzień od śniadania, które często wcale nie przypada na godziny poranne :) Dostosowane są to tego bary i restauracje, w których można zjeść pierwszy posiłek nawet do godziny 13-14.

Bardzo popularnym przysmakiem śniadaniowym, oczywiście poza tostami, słodkimi bułkami czy płatkami z mlekiem, jest churro. To ciasto, które smażone jest w wysokiej temperaturze na głębokim oleju. Ma kształt długich pałek, które smakiem przypominają racuchy. Churros można jeść bez dodatków lub maczać je w gorącej czekoladzie. Możliwa jest też wersja posypana cukrem pudrem. 

Pamiętajcie, że ten przysmak  powinno się jeść zaraz po przygotowaniu, wtedy jest najsmaczniejszy! Kupicie go w specjalnych sklepach zwanych Churreria (w Katalonii Xurreria) lub wyspecjalizowanych restauracjach na rynkach większych miast. Warto zapytać tubylców o najlepsze miejsce, gdzie możecie go zjeść, ważne, żeby był tam wyrabiany i świeży.

Hiszpanie często w ogóle rezygnują ze śniadania i zadowalają się tylko kawą. Następnie jedzą lunch ze znajomymi albo kupują coś „na szybko”. Uwielbiają spędzać czas w knajpach. Niezależnie od tego czy ich na to stać, muszą choć raz dziennie wyjść i zjeść w mieście. W najgorszym wypadku, kupić kawę na wynos. Moja przewodniczka po Hiszpanii, powtarzała, że Hiszpanie odczuli kryzys dopiero, gdy okazało się, że nie mogą sobie pozwolić na codzienne jedzenie, picie i przebywanie w restauracjach czy barach. 

Czytaj także:

Kulinarne życie Hiszpana, cz. 2

Kulinarne życie Hiszpana, cz. 3

  • Karolina

    Jako, że właśnie jestem na Erasmusie w Hiszpanii pozwolę sobie zrobić małą uwagę: według moich obserwacji, przywiązuje się tutaj sporą uwagę do godzin posiłków, niejednokrotnie zostałam „przyłapana” w kuchni przez moich współlokatorów mówiących: „zamierzasz jeść obiad/kolację o TEJ godzinie?!” i zazwyczaj było to wypowiadane tonem jak gdybym robiła coś złego lub bardzo dziwnego. Za bardzo nie rozumieją mojej filozofii: „jem, kiedy jestem głodna”.

    Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy na temat kuchni hiszpańskiej, jestem ciekawa czy opiszesz coś z moich ulubionych dań i czy mamy podobne spostrzeżenia :)

    • Marta

      :) Myślę, że raczej chodziło im o porę – „jak to jest możliwe, żeby jeść obiad tak wcześnie?”, ja czułam się tak samo, gdy się dziwili i w końcu zapytałam, co to za różnica, czy jem teraz czy później? Dowiedziałam się, że w dzień je się lunch, a obiad to odpowiednik naszej kolacji i to późnej kolacji;). Podobnie myślą inne narody, np. Niemcy i Francuzi, i zasiadają do „obiadu” po 21.00.
      Dania na pewno opiszę! :) Pozdrawiam, Marta

      • Karolina

        Będę się upierać, że to jednak kwestia godzin – kiedy zaproponowaliśmy profesorowi pisanie zaliczenia o 14, zdziwiony odparł: ale przecież to pora obiadu!

        W moim mieszkaniu wygląda to tak: rano, przed wszelkimi obowiązkami typu szkoła – śniadanie; około 14 obiad; 16-17 podwieczorek (to akurat opcjonalnie, ale po sjeście często jest ochota na coś słodkiego:) i później około 21-22 kolacja (szczególnie w przypadku mężczyzn jest to obfity posiłek, taki drugi obiad – smażone lub pieczone mięso z frytkami, makaron, itd…, albo wyjście na tapas). Od mojego lokatora usłyszałam, że jedzenie o nieregularnych porach jest niezdrowe, ale już o zasadzie, która jest dosyć rozpowszechniona w Polsce, że po 18 nie powinno się już jeść, nie słyszeli :)

  • Lucyna

    super się to czyta 😛 Polecam