Tradycyjne alkohole na świecie

To prawdopodobnie najczęściej testowany produkt na świecie. Sprzedawany w drogich sklepach i osiedlowych sklepikach, a także spod lady, czysty, smakowy, wysoko- i niskoprocentowy, kolorowy…Warto o nim wiedzieć jak najwięcej, zanim zawróci nam w głowie.

Alkohol, bo o nim mowa, towarzyszy nam wszędzie. Jadąc na wakacje, będziecie mieli okazję do spróbowania wielu jego rodzajów, również tych niedostępnych w Polsce. Oto mini przewodnik po tradycyjnych alkoholach w Europie…część 2.

By Sir James (Own work) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Palinka – alkohol wysokoprocentowy, pochodzący z Węgier i Rumunii, o owocowym smaku. Nie mylcie go jednak z nalewką czy likierem, bowiem jest to bardzo mocna wódka! Zawartość alkoholu waha się w niej od ok. 40 do 50%, a ta sprzedawana na targach w plastikowych butelkach może mieć jeszcze większą moc. Podawana powinna mieć temperaturę pokojową i być degustowana powoli. Nie wypada jej wypić na raz, bo nie poczujecie jej owocowego aromatu, a o to właśnie chodzi. Oryginalnej palinki możecie spróbować w restauracji Caru cu Bere w Rumunii. Tam będziecie mieć pewność, że zostanie podana prawidłowo, czyli w długim, zwężanym kieliszku i lekko schłodzona (16 – 19 °C).

Apfelwein – niskoprocentowy niemiecki alkohol, który znany jest szerzej na świecie pod nazwą cydr. Nie pochodzi z Niemiec, ale jest traktowany jako rodzimy napitek i bardzo popularny, szczególnie we Frankfurcie na Menem. Moja znajoma z dumą tłumaczyła mi, że apfelwein to nie tylko alkohol, to część kultury Frankfurtu i raczyła mnie różnymi odmianami cydru. Sam napój osiąga maksymalną 7% moc i podawany jest schłodzony lub na ciepło, podobnie jak grzane wino w Polsce, z miodem lub przyprawami (niemiecka specyfika). Alkohol ten może być lekko gazowany i mieć różne smaki, ale oryginalny powinien być właśnie jabłkowy.

Czytaj także:

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz. 1

Tradycyjne alkohole na świecie, cz. 1 

Topografia terroru – Berlin

Ponieważ ten blog poświęcony jest nie tylko jedzeniu, ale również podróżom, chciałabym Wam przedstawić nowe, ciekawe i ważne miejsce na mapie turystycznej Berlina – Muzeum Topografii Terroru.

Siedziba – wystawa i centrum dokumentacji terroru zostało otwarte dla zwiedzających 7 maja 2010 r.  w miejscu, gdzie swoją siedzibę w czasie II wojny światowej miało Gestapo i przywództwo SS, a także Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy. Naprzeciwko muzeum znajduje się siedziba Ministerstwa Finansów Niemiec, która w tamtym czasie służyła Ministerstwu Lotnictwa Rzeszy, a obszar między ministerstwem a budynkiem wystawy przecinają fragmenty Muru Berlińskiego. Oczami wyobraźni można zobaczyć, że ten szaro-szary teren odpowiada idealnie tragicznej historii, która odznaczyła piętno na całej Europie.

Wystawa – warto zarezerwować na to muzeum cały dzień, co wcale nie oznacza, że będziecie tam w stanie zostać dłużej niż kilka godzin. Wystawa „Topografia terroru” dzieli się na kilka części. Pierwsza z nich, to otoczenie budynku z Murem Berlińskim, wzdłuż którego powoli przesuwają się zwiedzający kontemplując czasy II wojny światowej. Druga, to wystawa znajdująca się w środku, pokazująca historie wszystkich instytucji terroru III Rzeszy, głównych ich przedstawicieli i ofiar. Trzecia część, to centrum dokumentacji, na które składają się biblioteka z 27. tys. woluminów, sale seminaryjne i archiwum. Całość uzupełniona jest wielkoformatowymi zdjęciami, kopiami dokumentów i mapami, a także makietami przedstawiającymi Berlin w czasie II wojny światowej.

Odwiedziny – wystawa jest udostępniona bezpłatnie! Część zewnętrzna jest zamykana po zmierzchu, najpóźniej o godzinie 20.00, zaś wnętrza można oglądać codziennie od godziny 10.00 do 20.00.  Ekspozycja prezentowana jest w językach: angielskim i niemieckim, a jeżeli będziecie mieć szczęście, to traficie na przewodnika, który przez godzinę opowie Wam o wystawie i hitlerowskich czasach, a także z chęcią odpowie na pytania.

Adres: Niederkirchnerstraße 8, 10963 Berlin

Strona internetowa muzeum: http://www.topographie.de/en/

Niemiecki specjał – Wurst

Smaczna kiełbasa? To kiedyś był dla mnie oksymoron. Do czasu aż spróbowałam niemieckiego Wursta. Specjału prosto z Berlina.

Oczywiście Wursty nie są sprzedawane jedynie w stolicy Niemiec, ale to właśnie tutaj możecie się w nie zaopatrzyć prawie na każdym rogu! Ilością stoisk dorównują budkom z kebabami i innymi fast foodami, ale z pewnością są od nich popularniejsze, szczególnie wśród turystów. Nie zjeść Wursta w Niemczech, to jakby nie spróbować pierogów w Polsce, ciorby w Rumunii albo knedli w Czechach.

Cena Wursta nie jest wysoka. Waha się średnio od 2 do 3 EUR, ale może być wyższa. Gdy kiełbasa ta podawana jest, np. z sałatką ziemniaczaną (tzw. Kartoffelsalat), wtedy możecie zapłacić za pełne danie nawet do 10 EUR. Zwykle jednak podawana jest pojedynczo, z sosami i w bułce.

Możecie wybrać swoją ulubioną kiełbasę spośród kilku jej rodzajów. Bockwurst przypomina polskiego serdelka (podawana jest bez skóry), Bratwurst to kiełbaska pieczona (najczęściej cienka i długa), a Currywurst to kiełbasa, jak sama nazwa wskazuje, z dodatkiem przyprawy curry 😉

Ja zakochałam się w tej ostatniej, którą kupiłam na główniej ulicy Poczdamu w małej, niepozornej budce, którą poleciły mi mieszkanki. Uwaga! Ponieważ wybór miejsc, gdzie możecie zjeść Wursta jest ogromy, warto zapytać mieszkańców miasta, w którym się znajdujecie o najlepsze z nich.

Każdy sprzedawca ma swój sposób na przyrządzenie kiełbasek. Mogą być podawane w całości lub pokrojone, posypane curry lub polane sosem o tym smaku, w bułce lub bez. Do tego macie z reguły duży wybór sosów, np. pikantny, łagodny, mieszany i dodatków, pośród których moim faworytem jest pikantna cebula! Zatem, zanim kupicie Wursta, upewnijcie się, że sposób jego podania wam odpowiada, a potem już cieszcie się jego smakiem :) Gorąco polecam!

Transport w Berlinie

Ten artykuł został stworzony, żeby pomóc Wam poruszać się po stolicy Niemiec. Jedno jest pewnie, nikt z was nie powinien czuć się zagubiony po jego przeczytaniu :)

Po pierwsze, w Berlinie możecie poruszać się kilkoma środkami transportu: autobusami, tramwajami, szybką koleją miejską (S-bahn) i metrem (U-bahn). Oczywiście można również wsiąść w samochód z GPS-em, ale to łatwizna 😉

Na początku powinniście zaopatrzyć się w bilet. Możecie kupić go w kasach na większych stacjach przesiadkowych (obsługa powinna raczej mówić po angielsku) albo w  biletomatach, które ustawione są na wszystkich stacjach. Drugi sposób jest popularniejszy i bardzo prosty. Instrukcja obsługi automatu jest dostępna w kilku językach, w tym w polskim, angielskim i hiszpańskim. Należy zwrócić uwagę czy dany biletomat przyjmuje gotówkę, ponieważ w niektórych automatach możemy zapłacić tylko kartą.

Czas na wybór biletu. W Berlinie zniżki studenckie mają nieco inną formę niż w Polsce. Dostają oni bilety półroczne na transport w landzie, w którym studiują, w cenie opłaty za studia, co powoduje, że studenci z innych krajów (wyjątek – wymiany studenckie) nie mogą kupić biletów ze zniżką. Jedyna możliwość kupna tańszego biletu dotyczy dzieci do 14 roku życia. Pozostali muszą zakupić bilety normalne. 

Cena za jeden bilet normalny wynosi 2,40 EUR. Nie jest to, jak w Polsce, bilet jednorazowy. Możecie jeździć na nim 2h i się przesiadać, dodatkowo obowiązuje we wszystkich środkach transportu. Jeżeli jednak planujecie zwiedzać stolicę przez cały dzień, najbardziej opłaca się wam kupić bilet dzienny – 6,50 EUR, który jest ważny do 3.00 rano dnia następnego i upoważnia do korzystania z transportu bez ograniczeń.

Nie dajcie się nabrać na turystyczne karty (np. Berlin Welcome Card), które, co prawda, ważne są przez kilka dni i możecie dzięki nim skorzystać ze zniżek, ale po pierwsze wcale nie kosztują dużo taniej, a po drugie opłaca się je kupić dopiero, jeżeli wcześniej rozeznacie się, co chcecie zobaczyć i czy dają wam one zniżki akurat w tych miejscach.

Warto również wiedzieć, że w Berlinie obowiązują trzy strefy komunikacyjne – A, B i C. Dwie pierwsze obowiązują na terenie stolicy, a poza jej granicami rozciąga się ostatnia z nich. Jeżeli wybieracie się do Poczdamu, to musicie zakupić bilet trzystrefowy, najlepiej również dzienny (dopłata wynosi 0,50 EUR), ponieważ dzięki niemu możecie skorzystać z transportu w tym mieście.

Ciekawostka: Choć rozróżnia się S-bahn i U-bahn, nawet Niemcy nie widzą dużej różnicy w użytkowaniu obu linii. Jedna i druga kolejka mają stacje podziemne i nadziemne, i tworzą nierozłączny węzeł komunikacyjny. S-bahn ma tylko większy zasięg, ponieważ dojeżdża do stacji poza Berlinem.

Christmas Market w Berlinie

Jak co roku na ulicach Berlina budowane są świąteczne oazy, zwane Christmas Markets (niem. Weihnachtsmarkt). Miejsca te przyciągają turystów i samych berlińczyków, i stały się kolejną atrakcją turystyczną stolicy.

W Berlinie świętowanie Bożego Narodzenia rozpoczyna się w połowie listopada. Choć wystawy sklepowe przystrajane są dużo wcześniej, prawdziwe celebrowanie rozpoczyna się wraz z otwarciem Świątecznych Kiermaszów. W tym roku ruszają one oficjalnie 26 listopada, choć np. Potsdamer Platz Christmas Market działa już od tygodnia. Nie martwcie się, jeżeli nie możecie przyjechać do Berlina przed świętami, na uczestnictwo w świętowaniu macie czas do 31 grudnia. Kiermasze zostaną zamknięte w nocy, więc może jest to dobry pomysł na spędzenia Sylwestra?

Na świątecznych jarmarkach możecie zaopatrzyć się w tradycyjne niemieckie słodycze, wypić grzane wino (niem. Gluehwein), zjeść Würsta (niemiecka kiełbasa przyrządzana na wiele sposobów) albo zabawić się w bożonarodzeniowym Wesołym Miasteczku. Ceny są dosyć wysokie, ale przystępne, np. za jabłko w karmelu lub marcepan w czekoladzie zapłacicie około 2 EUR, owoce w czekoladzie (truskawki, jabłka, banany) mogą być nieco droższe, ok. 2,5 EUR, a kiełbasa i wino to koszt ok. 3 EUR. Można się tutaj zaopatrzyć również w rękodzieła i świąteczne gadżety.

Jarmarki bożonarodzeniowe najładniej wyglądają po zmierzchu, gdy włączane są wszystkie lampki ozdabiające drewniane domki. Wtedy można poczuć tu atmosferę świąt pachnącą aromatycznym grzanym winem i czekoladą. Podobne miejsca pojawiają się również w Polsce, np. w tym roku przed Pałacem Kultury i Nauki stanie Jarmark Warszawa.

Kiermasze świąteczne to rozrywka zarówno dla dorosłych jak i dzieci. To również sposób na spędzanie wolnego czasu, szczególnie w weekendy, gdy odbywają się tu koncerty, występy i przedstawienia.