Ona temu winna, czyli… wina w Mołdawii – Chateau Vartely

Powinna być tam wiosna, a była zima. Miał być spacer po winnicach, a była lawina. Sytuację uratowała wspaniała gościna i dużo mołdawskiego wina!

Chateau Vartely - restauracja

Było tak. Wyjazd do Mołdawii zapowiadał się wspaniale aż do momentu, w którym sprawdziłam pogodę. Pilot samolotu powiedział podczas lądowania w Kiszyniowie, że w stolicy panują idealne warunki do lądowania… pada gęsty śnieg i jest koło 0°C. Wtedy Czytaj dalej

III Spotkanie Podróżnicze – Poznań

Jestem dumna i szczęśliwa po moim pierwszym podróżniczym wystąpieniu :)

W sobotę zaprezentowałam moją wyprawę po Mołdawii w restauracji Wielkie Żarcie w Poznaniu. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli jej wysłuchać, a także  Czytaj dalej

Czar mołdawskiej doliny – Stare Orhei

To miejsce, gdzie czas się zatrzymał, choć życie powoli toczy się dalej. Jego krajobraz można określić jednym słowem – spokój. Nic więc dziwnego, że swój żywot od wieków spędzali tu mnisi, żyjąc w wykutych w skale monastyrach – Stare Orhei.

Piękna wioska - Butuceni, Mołdawia

Stare Orhei – dojazd

Stare Orhei albo Stary Orgiejów (z mołd. Orheiul Vechi) to kompleks archeologiczno-krajobrazowy, położony ok. 60 km na północny-wschód od Kiszyniowa. Mianowany został przez turystów największą atrakcją turystyczną Mołdawii i Czytaj dalej

Zapomniane państwo – Mołdawia

Ilu z Was było już w Mołdawii albo się do niej wybiera? Zapewne niewielu. Bo to biedne, małe państwo, pewnie bardzo niebezpieczne i brzydkie. Czy tak myślicie? Ja też tak uważałam, do dnia, kiedy stanęłam stopami na mołdawskiej ziemi i przekonałam się, że rządzą nami stereotypy. Bardzo krzywdzące stereotypy.

Nie będę koloryzować, że Mołdawia to cudowna kraina mlekiem i miodem płynąca, ale uważam, że jest to kraj ciekawy. Biedny, ale za to bardzo urokliwy. Po przekroczeniu granicy (pamiętajcie o paszporcie, bo wyjeżdżacie z terenu UE!), poczujecie, że wjeżdżacie do innego świata. Czuć tu nadal rosyjskie wpływy, pozostałość po Mołdawskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, które konkurują z historyczną nostalgią do Rumunii (duża część społeczeństwa, jeszcze w latach 90., gdy decydowała o niepodległości kraju, opowiadała się za integracją z tym państwem).

Językiem tu obowiązującym jest mołdawski, który tak naprawdę nie różni się niczym od rumuńskiego. Większość Mołdawian mówi biegle również po rosyjsku. Religią dominującą jest prawosławie, popularne również w sąsiadujących krajach, a oficjalną walutą – lej mołdawski (który swoją nazwę wziął od leja rumuńskiego, używanego wcześniej na terenie Mołdawii). Myślę, że teraz dla wszystkich jest już jasne jak duży wpływ na każdy kraj ma jego historia. 

Przygotujcie się na drobiazgową kontrolę na granicy (mogą Was pytać o różne rzeczy, np. czy macie ze sobą broń albo kim są wasi znajomi), a z pewnością przeskanują wasze rzeczy osobiste, plecaki, torebki, itp. Potem możecie już śmiało zacząć swoją mołdawską przygodę.

Ciężko Wam będzie zaopatrzyć się w leje mołdawskie w innych krajach, bo nie jest to waluta popularna. Jeden lej dzieli się na 100 bani i na tym podobieństwo do lejów rumuńskich się kończy. W Mołdawii po transformacji panowała wysoka inflacja, czego skutkiem są wysokie nominały banknotów, np. 500 lub 1000 MDL. Dla porównania 1 RON (lej rumuński) jest warty w przeliczeniu na złotówki – ok. 90 groszy, a 1 MDL – 0,27 PLN (2012r.). Oznacza to, że za chleb w Rumunii zapłacimy 2 RON, a w Mołdawii ok. 7 MDL.

Ważna informacja na koniec! W Mołdawii prawie nikt nie rozmawia po angielsku, więc jeżeli nie znacie rumuńskiego lub rosyjskiego, powinniście pomyśleć o rozmówkach albo znajomych, którzy mogą wam pomóc na miejscu.