Pomruki olbrzyma – Etna

Historia Sycylii to historia Etny – największego czynnego wulkanu w Europie. Mieszkańcy wyspy od stuleci walczą z żywiołem, który wielokrotnie niszczył ich domy, miejsca pracy, a także infrastrukturę. Wulkan ten działa jak podstępna choroba, która Czytaj dalej

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz.3

Chętnym spróbowania naprawdę pysznego jedzenia w stolicy Rumunii, polecam trzy miejsca:

3)

Hanul Manuc – urok zajazdu i smak historii. To miejsce obowiązkowe dla turystów. Można tu spróbować dań kuchni rumuńskiej i libańskiej, a przy okazji oderwać się na chwilę od zatłoczonego Bukaresztu. Gdy mijamy bramę ze zdjęcia, trafiamy do krainy spokoju, starego zajazdu, który teraz pełni funkcję hotelu i restauracji.

Budynek jest podzielony na kilka części. W zależności od tego, co chcemy zjeść, tam zostaniemy pokierowani przez kelnera. Niestety zawęża to wybór miejsc, bo nagle okazuje się, że wybrany przez nas stolik należy do części z kuchnią rumuńską, a nie libańską, albo do kawiarni.

Warto się tu wybrać właśnie na dania z kuchni libańskiej. Myślę, że większości zasmakują robione tu ciężkie sosy, łączone z kwaśnymi warzywami. Choć nie brzmi to może najlepiej, smakuje zaskakująco dobrze i do tego ciekawie wygląda. Możemy zamówić tu również libańskie placki przypominające pizzę i surowe mięsa z dodatkami.

Ale najważniejszym elementem obiadu w Hanul Manuc jest lemoniada. Zamówicie ją w każdej części lokalu. Ten orzeźwiający napój to specjalność rumuńska i myślę, że śmiało mogę to stwierdzić, specjalność tej restauracji. Do wyboru macie kilka jej rodzajów, ale Manuc Limonada zachwyciła wszystkich moich znajomych. Podawana jest na miodzie, ale można poprosić o wersję z cukrem. Wygląda bardzo apetycznie, jest nalewana do szklanki do long drinków, ma zielony kolor, a na wierzchu pływa zmiksowana mięta.

Choć miejsce to jest popularne, nie ma potrzeby rezerwacji stolika. Ceny są dosyć wysokie, np. lemoniada kosztuje ok. 13zł, dania ok. 30zł, ale można wybrać coś tańszego. Minusem jest obsługa, kelnerzy bywają opryskliwi, ale pomimo tego, warto tam wpaść chociaż raz, bo jest to miejsce unikatowe.

Czytaj także:

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz. 1

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz. 2

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz.1

Chętnym spróbowania naprawdę pysznego jedzenia w stolicy Rumunii, polecam trzy miejsca:

1)

Caru cu Bere – restauracja z historią w tle. Dawny właściciel tego najpopularniejszego miejsca w Bukareszcie, popełnił samobójstwo skacząc z ostatniego piętra budynku. Nie mógł znieść myśli, że będzie musiał zamknąć lokal z powodu zadłużenia. Rodzina postanowiła jednak, że sprzeda to miejsce. Zakupił je bogaty biznesmen, który nie tylko go nie sprzedał, ale przyczynił się do jego ożywienia. Wyprowadził restaurację z długów i odnowił wnętrza. Gdy zakończył renowację budynku…oddał go rodzinie samobójcy, która posiada go do tej pory.

Możecie tu zjeść dania kuchni rumuńskiej, ale również europejskiej. Ceny są bardzo przystępne, a w karcie znajdziecie również specjalne zniżki dla studentów. Miejsce to słynie nie tylko z dobrego jedzenia, ale również własnego wyrobu piwa. Dodatkowym atutem są codzienne wieczorne pokazy, m.in. tańca standardowego czy latynoskiego.

To miejsce jest chętnie odwiedzane przez turystów, którzy wchodzą tam tylko po to, by zobaczyć wystrój wnętrz. W środku panuje gwar i tłok, i tylko szczęśliwiec może natrafić na wolny stolik. Najlepiej zarezerwować sobie miejsca na wieczór, mamy wtedy pewność, że będziemy mieli stolik w głównej, pięknie zdobionej złotymi ornamentami sali i niedaleko parkietu, na którym odbywają się występy.

Czytaj także:

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz. 2

Smakowite punkty na mapie Bukaresztu, cz. 3 

Andaluzja – historia o byku

Byk na wzgórzu Andaluzji

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Hiszpania jest taka piękna?

Odpowiedź może Was zaskoczyć. Sęk nie tkwi w zabytkach czy krajobrazach, ale tym, że nie są one przysłonione reklamami. Od końca lat 80. w Hiszpanii obowiązuje zakaz stawiania reklam przy szosach. Wyjątek jest jeden, byk Osborne’a.

Obecnie stanowi on symbol Hiszpanii, jest umieszczany na pamiątkach, mieszkańcy przyklejają go na samochodach, zdobi nawet herby i stadiony. Pierwotnie zaś był symbolem…brandy. Grupa Osborne’a zaczęła stawiać pierwsze, małe i drewniane byczki w latach 50. Wszystkie one opatrzone były szyldem z nazwą trunku. Niestety, opady deszczu niszczyły konstrukcje, zaczęto więc stawiać byki metalowe.

W ciągu 5 lat byki urosły z 4 do 14 metrów i zaczęły zdobić wiele hiszpańskich szos. Po wprowadzeniu zakazu stawiania reklam przy drogach, szyldy z nazwą trunku musiały zniknąć. Podobny los miał spotkać również byki, ale zakochani Hiszpanie stanęli w ich obronie. Opór społeczeństwa był tak duży, że władzę ugięły się i pozwoliły na pozostawienie byków. W 1997 roku decyzja władz została poparta wyrokiem sądu, który uznał, że są one bardzo ważnym elementem kultury Hiszpanii i ze względu na ważny interes estetyczny mogą pozostać na swoich miejscach.

Najwięcej byków zdobi wzgórza Andaluzji, gdzie swoją siedzibę ma Grupa Osborne’a. Można je również podziwiać w pozostałych regionach Hiszpanii. Symbol reklamowy prywatnej firmy stał się symbolem całego kraju.