Neonów czar – Warszawa

Mają w sobie jakiś rodzaj magii, przyciągają spojrzenia i oczarowują. Zniknęły z ulic polskich miast, by powrócić triumfalnie na festiwalach i w muzeach. Neony, bo o nich mowa, nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Jest w Warszawie miejsce, które dba, by historia reklam świetlnych była wiecznie żywa. Jeżeli jeszcze nie byliście w Muzeum Neonu, to następnym razem, gdy wybierzecie się na Pragę, swoje kroki skierujcie właśnie tam. Zwiedzanie nie zajmie wam dużo czasu, ok. 30 minut, ale wrażenia Czytaj dalej

Tejsza – kuchnia żydowska w Tykocinie

Jeżeli byłeś w Tykocinie, to znaczy, że musiałeś odwiedzić zamek, synagogę i żydowską restaurację Tejszę. Ostatni punkt wycieczki jest obowiązkowy, „jeżeli pragniesz, aby Twoja podróż do przeszłości trwała nadal…”

Powyższym cytatem żydowska restauracja wita internautów. I choć przesłanie może się komuś wydawać przesadzone, to takie nie jest. Szlak zabytków Tykocina kończy się na ulicy Koziej, na której znajduje się Wielka Synagoga. Kilka kroków stąd, w piwnicy Domu Talmudycznego (zwanego również Małą Synagogą), znajduje się Tejsza, miejsce, w którym strudzony turysta odpocznie, dobrze zje i jednocześnie nie utraci atmosfery towarzyszącej mu podczas zwiedzania. 

Tejsza pozwala spróbować żydowskich specjałów w klimacie daleko odbiegającym od nowoczesności. Doceni to każdy, kto odwiedzi tę knajpę i tam pozostanie, bo chęć pójścia do innej restauracji, oparta na pierwszym wrażeniu, może być duża. 

Po pierwsze, jedzenie! Restauracja oferuje dania kuchni żydowskiej, ale również regionalnej. Karta dań nie jest długa, za to treściwa, a porcje są duże i niedrogie. Osobiście polecam kurczaka w sosie miodowym z rodzynkami, a także cymes świąteczny, czyli gulasz z wołowiny z marchewką i bakaliami, również na miodzie. Właściwie wszystkie dania żydowskie z karty przygotowywane są na słodko i o ile mieszanie mięsa z owocami i miodem nie dziwi, to już ryba przyrządzana w ten sposób zaskakuje.

Po drugie, miejsce! Nie tylko usytuowanie w suterenie, ale przede wszystkim wystrój wnętrza, pozwoli się wam przenieść do przeszłości. To nie jest modna, nowoczesna knajpa, ale domowa restauracja, która bardziej przypomina kuchnię u babci. Jest tu sporo nagromadzonych rzeczy, bar czasy swojej świetności ma już dawno za sobą, ale jest coś, co do tego miejsca przyciąga tłumy. Gdy ostatnio tam siedziałam, doszłam do wniosku, że sęk tkwi w tym, że restauracja ta pozwala czuć się jak u siebie w domu. Atmosfera, która tu panuje, nie narzuca żadnych konwenansów, możemy więc zachowywać się swobodnie i to się ludziom podoba.

Więcej informacji na stronie: http://tejsza.restauracja.w.interia.pl/index1.html

PS

Niedługo w Tejszy szykują się zmiany. Na fanpage’u restauracji pojawiła się następująca informacja:

Już od maja (2013 roku – dopisek autorki) nowa odsłona restauracji Tejsza.
Powiew wiosny w kuchni i szacie graficznej:)
Będą nowe dania, nowe kolory i nowa reklama.
Szczegóły naszych wiosennych zmian już wkrótce!

Czekam z niecierpliwością! Powiew nowoczesności przyda się temu miejscu, oby tylko jego klimat pozostał ten sam :)

Ciemność, widzę ciemność – Dark Restaurant w Poznaniu

Dark Restaurant - sala jadalna ;)

Nie widzisz swoich własnych rąk, nie widzisz sali, w której siedzisz, a gdyby podmieniliby Twojego partnera, to sporo czasu zajęłoby, żebyś to zauważył. Boisz się czy może się skusisz na obiad w ciemnościach?

Ja się skusiłam i nie żałuję, choć idąc po omacku ciemnym korytarzem za kelnerką wyposażoną w noktowizor, wciąż nie byłam pewna, czy dobrze zrobiłam. Główny posiłek w restauracji poprzedzony jest rozmową z kelnerem, który każe wam wyłączyć telefony i zdjąć z siebie wszystko, co świeci, a następnie zapyta was o to, czego nie chcielibyście dostać na talerzu oraz na co jesteście uczuleni. Tak, zgadza się, w Dark Restaurant nie możecie wybrać sobie potraw z menu. To od szefa kuchni zależy, co dostaniecie tego dnia do jedzenia, wy możecie wybrać sobie tylko jeden z dostępnych zestawów:

  • Zestaw STANDARDOWY przystawka , danie główne (60 zł)
  • Zestaw STANDARDOWY przystawka, danie główne, deser (80 zł)
  • MOOD FOOD przystawka, danie główne i deser (120 zł) – potrawy z afrodyzjakami, poprawiające humor
  • BIZZARE FOOD przystawka, danie główne i deser (120 zł) – zestaw dla odważnych, gdy lubicie wszystko i jesteście otwarci na eksperymenty
  • VEGA Food przystawka, danie główne i deser (100 zł) – potrawy wegetariańskie i wegańskie

i ewentualnie domówić sobie dodatkowo płatne napoje. Gdy przejdziecie już przez wszystkie formalności, czas na ucztę.

Sala, w której je się po ciemku, znajduje się za dwoma, bardzo grubymi, kotarami. Spacer za kelnerką w ciemności wydaje się bardzo długi, choć zapewne tę odległość normalnie pokonalibyśmy w pół minuty. Gdy dotarliśmy do stolika, okazało się, że tak proste czynności jak zajęcie miejsca przy stole czy odnalezienie sztućców, są drogą przez mękę 😉 Nasza kelnerka zadbała jednak, byśmy czuli się jak najlepiej  i przychodziła co jakiś czas, by sprawdzić jak sobie radzimy w danej sytuacji.

Już po przyniesieniu przystawki, okazało się, że najwygodniej będzie nam jeść palcami. Człowiek, który nic nie widzi, intuicyjnie zastępuje oczy rękami. Poszukiwanie dania na talerzu, choć najpierw sprawia wiele trudności, po jakimś czasie, staje się dobrą zabawą. Odgadywanie smaków i badanie konsystencji poszczególnych elementów potraw staje się coraz przyjemniejsze z każdym kolejnym daniem. Zaczynamy się przyzwyczajać do ciemności, a nasze ciała nareszcie powoli wychodzą z odrętwienia. Efekt tego wszystkiego jest taki, że w połowie drugiego dania, przestajemy zachowywać się sztywno i czujemy się naprawdę dobrze, a przy deserze, zaczynamy już odreagowywać stres i wybuchamy salwami śmiechu.

Czas mija naprawdę szybko. Po skończonej kolacji, chcemy pozostać jeszcze chwilę w ciemności. Zupełnie przyzwyczailiśmy się do nowej sytuacji i zwlekamy jak najdłużej z powrotem do „normalnego” świata 😉 Niestety, czas posiłku w Dark Restaurant, z uwagi na dużą ilość gości, jest ograniczony do maksymalnie 2 godzin. Mniej więcej po tym czasie, kelnerka powoli wyprowadza nas do światła, które, choć przyciemnione, oślepia nas zupełnie.

Za chwilę wychodzi do nas Szef Kuchni i pyta co jedliśmy, a następnie dokładnie opisuje cały zestaw dań. Pozostaje nam jedynie zapłacić rachunek, co niestety nie należy do najprzyjemniejszych elementów całego wyjścia. Okazało się, że drinki, które domówiliśmy do dań, były bardzo drogie, co przy cenach zestawów sprawiło, że koszt takiej zabawy wyniósł nas bardzo dużo. Jednak niezależnie od ceny, polecam to miejsce, ponieważ jest zupełnie unikatowe.

Uwaga! Przed wyjściem do restauracji, koniecznie zarezerwujcie stolik! Pamiętajcie również, żeby nie łamać zasad tam panujących, ponieważ możecie zostać za to wyproszeni z sali.

Więcej informacji na stronie: http://www.darkrestaurant.pl/witamy.php