Gibraltar – kraina makaków

Czy podoba wam się ta małpka? To makak, przedstawiciel jedynej żyjącej na wolności grupy małp w Europie. Zdjęcie zostało zrobione z odległości ok. 30 cm od zwierzęcia, które dumnie pozowało wszystkim fotografom. Fotografom, którzy doskonale wiedzieli (albo i nie), że mogą wrócić do domu bez zdjęć z wakacji. Małpy te bowiem są przyjazne, o ile nie przekroczy się pewnej granicy. Granicy, którą znają tylko one.

Skała Gibraltarska (426 m n.p.m.) to dom magotów, zwanych również makakami. Tu żyją, żerują, rozmnażają się i uczą współżycia z ludźmi. Właściwie tę ostatnią naukę opanowały do perfekcji. Witają turystów, którzy dostali się na wzgórze piechotą lub za pomocą małych busików, prowadzonych przez doświadczonych kierowców (nie mam na myśli tylko ich sposobu prowadzenia busów, ale również zdolność do porozumiewania się  z małpami).

Makaki bardzo lubią podróżników, szczególnie tych nieprzygotowanych, którzy wychodzą do nich z całym ekwipunkiem. Pierwszy kontakt nawiązują już w czasie podróży na skałę. Makaki uwielbiają jeździć na dachach busów lub trzymając się bocznych lusterek auta. Przewodnicy mówią, że są tak leniwie, że wolą podjechać „na stopa”, na górę. Im wyżej, tym pojawia się coraz więcej małp. Są dosłownie wszędzie. Pozują do zdjęć, pokazują swoje małe, które kurczowo trzymają się brzuchów matek albo… kradną jedzenie, aparaty, portfele czy okulary przeciwsłoneczne.

Pamiętajcie, te małpy są udomowione, ale to cały czas dzikie zwierzęta. Mogą spokojnie siedzieć czy stać, tolerować kilkadziesiąt osób robiących im zdjęcia albo nagle zaatakować. Sama o mały włos uniknęłam ugryzienia. Małpa wybrała na cel ataku akurat kolejną osobę, która chciała stanąć obok niej do zdjęcia. Ale to raczej wyjątkowa sytuacja.

W większości przypadków, makaki są pokojowo nastawione. Kradną, bo szukają jedzenia lub zabawek, a nie dlatego, że nie lubią ludzi. Po prostu traktują ich jako źródło pożywienia. Najlepiej zostawić wszystkie torby w zamkniętym samochodzie, bo dla tych małp zamki nie stanowią żadnej przeszkody. Nie trzymajcie też nic cennego w kieszeniach, jedna z małp osobiście postanowiła sprawdzić zawartość mojej.

Warto też wiedzieć, że te zwierzaki bardzo lubią wskakiwać na ludzi. Gdy zdarzy się już taki wypadek, zachowajcie zimną krew. Makak posiedzi na was, pobawi się chwilę, a potem zejdzie znudzony. Za to, gdy zaczniecie panikować i próbować go zrzucić, może zaatakować. W przypadku, gdy nie będzie chciał z was zejść, zareagują kierowcy. Mam wrażenie, że to jedyne osoby, które te małpy szanują i których, na swój sposób się boją.

Mam nadzieję, że was nie wystraszyłam tym opisem. Mimo pewnych niedogodności, nie można pominąć tej niewątpliwej atrakcji, jaką jest przebywanie w tak bliskim kontakcie z małpami. Wystarczy się do niej dobrze przygotować, a unikniecie niemiłych niespodzianek.

Czytaj także:

Gibraltar – dziecko Wielkiej Brytanii

Gibraltar – dziecko Wielkiej Brytanii

Przejeżdżając lub przechodząc przez granicę Hiszpanii do kolonii brytyjskiej – Gibraltaru, możemy się poczuć jak dziecko, które przechodzi przez furtkę do zaczarowanego ogrodu. Metafora ta jest o tyle słuszna, że dostajemy się do zupełnie innego świata. Krainy brytyjskości, choć różniącej się nieco od Matki – Wielkiej Brytanii.

Językiem tu obowiązującym jest angielski, ale ze względu na dużą liczbę obcokrajowców, powszechne jest również użycie hiszpańskiego. Próby wprowadzenia ruchu lewostronnego skończyły się fiaskiem, ponieważ ilość wypadków przeraziła władze Gibraltaru. Strony mieszały się nie tylko turystom, ale również Brytyjczykom na stałe mieszkającym w Andaluzji i przyzwyczajonym do ruchu prawostronnego. Granicę można przejść trzymając w ręku dowód osobisty, a za zakupy zapłacić nie tylko funtami (brytyjskimi lub gibraltarskimi), ale również walutą Unii Europejskiej (euro) i dolarami.

Niezależnie od waluty, z którą przyjedziemy, warto jej mieć dużo przy sobie. Na Gibraltarze obowiązują typowo brytyjskie ceny….niestety, pomimo tego, że jest to strefa wolnocłowa, towary są tutaj bardzo drogie. Nie zraża to jednak turystów, którzy chętnie zaopatrują się w luksusowe towary na główniej ulicy miasta, nazwanej po prostu Main Street. Podróżujący równie chętnie fotografują się tu z ulicznymi kuglarzami, a także żywymi pomnikami (mimami), którzy są wszędzie. Zobaczyć tu można również typowo brytyjską atrakcję turystyczną – czerwone budki telefoniczne, które stoją czasem w bardzo nietypowych miejscach.

Czytaj także:

Gibraltar – kraina makaków